taki, oto wiejski domofon...powinniśmy usłyszeć, ze ktoś idzie, prawda? ;-)
i widok z sieni...ten lubię najbardziej, tzn w tę porę..tylko ta trawka jakaś taka... marna, mimo starań Pana Gospodarza..no nic się zdarza; trzeba by jakiegoś podlewacza zatrudnić, bo PG już rąk do pracy brakuje:-/
powiększone pastwisko....
za co Rysio i Radzio są niezmiernie wdzięczni :)
realizacja największego marzenia Sylwka...on tak bardzo lubi Mamb..y ;-)
nowa odsłona; już nie ma się czym obawiać, ze jakiś ktoś... ogólnie nie dość, że ładnie to jeszcze bezpiecznie:)
a tu mam dylemat...czy to kret wszedł na mój teren..czy ja na jego?? :-/ szkoda kurcze, bo nie wiem czy jest na niego jakiś skuteczny i powiedzmy humanitarny sposób..:-/ ogórki tam już na pewno nie wyrosną a i w zagrożeniu jest fasolka...
....która już, już pnie się do góry; ale do czasu...czasu kreta :-/
pomidorki też mają się dobrze...do czasu...czasu kreta ;-) nie no mam nadzieję, że tam nie dotrze... a to dopiero połowa wsadzonych, ale na tle topinamburów jakieś takie...cienkie ;-)
no i Gucia szczypiorek też opanowany...przez gryzonia... "moja pierwsza w życiu posadzona roślinka...i wszystko na marne.." się smucił..
jedna z wielu :))
a tu gdzieś w tych zaroślach maliny... ale jestem na etapie odnajdywania ich w zaroślach, zatem niebawem ujrzą światło dzienne :)
nareszcie prywatne niezrywane :)

i takie, oo