środa, 5 lutego 2014

ferie tu, ferie tam

Jako, że mieszkamy w warm.mazurskim to i ferie już się rozpoczęły..tzn. nawet się kończą :-/

trochę w domu były dzieci



i trochę w Warszawie, u Dziadków...tfuu u Babci i Dziadka ;-)  zaliczając a to łyżwy, a to sanki, a to kino i inne wszelakie atrakcje, których na co dzień brakuje, z racji mieszkania tam gdzie mieszkamy;



niedziela, 19 stycznia 2014

taka piękna robota :)


wcieleń drzwi było więcej..ale jak na razie zdjęć nie znalazłam... zatem tylko pozostałosc po starych  i....


nowiutkie, piekniutkie :) za co serdecznie dziękujemy Babci i Dziadkowi, no i stolarzowi, nie zapominając o dzielnych "panach" co to drzwi wstawili :) dzieki wielkie :)
                                                                             

oo tu stare...

i w nowej odslonie :)


a tu co..chyba ufo ;-)



sobota, 11 stycznia 2014

kuuchnia "wczoraj" i dziś :)




jak sobie przypomne, jak to było jeszcze w zeszłym roku...i uczący się chodzić Leon... dobrze, ze ten etap mamy za sobą :)

sobota, 14 grudnia 2013

zarobieni :)



W dniu wolnym od zajęć wszelakich, kochane dzieci pomagają w drewna zwożeniu :)



Grześ też dzielnie pomagał, ale Grzelce ciężko zdjęcie zrobić ;-)

a oto efekt naszej ciężkiej pracy :D




 zasłużony odpoczynek





a tu powrót ze szkoły i w oddali skaczący z radości Gutek ;-)


piątek, 13 grudnia 2013

poniedziałek, 9 grudnia 2013

i jaki sens...


jest w odśnieżaniu, skoro zaraz potem śniegu znowu nawiewa...a nad ranem odwilż przychodzi...i z wyjazdu nic nie wychodzi :-/  zatem zasypani bez dostępu do cywilizacji ciąg dalszy...

Tyle dobrze, ze chociaż wczoraj Krzyśkowi udalo sie przebić zaraz po odśnieżeniu i dostarczył niezbędne części naszemu "prywatnemu" mechanikowi :) zatem jest nadzieja, że Vitara niebawem będzie na chodzie i już nie straszne będa nam te śniegi....

Jeszcze tylk nabyć nowe opony do Pontiaka i spędzimy Świeta w większym gronie :) ale zeby je nabyć..trzeba do miasta dojechać... ech...



niedziela, 8 grudnia 2013

uratowani??



Jeszcze wczoraj było tak.....
całkowicie odcięci, od świata, od prądu (ale w sumie tylko od piątku ;-) ) , nawet pomoc sąsiada na wiele się nie zdala, bo tylko tyle udało mu się zrobić...:-/  albo i aż tyle :)


dzisiaj ponowił swoje starania i oto...tam ta ra ram... mamy przejazd :D  tzn Krzysiek własnie pojechał go przetestować...ale z letnimi oponami może być słabo :-/  a Vitara nadal bez sprzęgła... 





a to dla porównania:

widok bez slońca.....


 iiiiii ze słonkiem :)