aura jakaś taka wiosenna sie zrobiła, i dobrze, starczy tej zimy ;-)
nawet żurawie przyleciały, jeszcze tylkoo boćki, kwiatki zakwitną, itd itp i mamy wiosnę :)
przyznam, ze zdjęcie nie jest zrobione tych co przyleciały...ale tamte strasznie szybko odleciały :-/
Jako, że mieszkamy w warm.mazurskim to i ferie już się rozpoczęły..tzn. nawet się kończą :-/
trochę w domu były dzieci
i trochę w Warszawie, u Dziadków...tfuu u Babci i Dziadka ;-) zaliczając a to łyżwy, a to sanki, a to kino i inne wszelakie atrakcje, których na co dzień brakuje, z racji mieszkania tam gdzie mieszkamy;
wcieleń drzwi było więcej..ale jak na razie zdjęć nie znalazłam... zatem tylko pozostałosc po starych i....
nowiutkie, piekniutkie :) za co serdecznie dziękujemy Babci i Dziadkowi, no i stolarzowi, nie zapominając o dzielnych "panach" co to drzwi wstawili :) dzieki wielkie :)
jest w odśnieżaniu, skoro zaraz potem śniegu znowu nawiewa...a nad ranem odwilż przychodzi...i z wyjazdu nic nie wychodzi :-/ zatem zasypani bez dostępu do cywilizacji ciąg dalszy...
Tyle dobrze, ze chociaż wczoraj Krzyśkowi udalo sie przebić zaraz po odśnieżeniu i dostarczył niezbędne części naszemu "prywatnemu" mechanikowi :) zatem jest nadzieja, że Vitara niebawem będzie na chodzie i już nie straszne będa nam te śniegi....
Jeszcze tylk nabyć nowe opony do Pontiaka i spędzimy Świeta w większym gronie :) ale zeby je nabyć..trzeba do miasta dojechać... ech...